Moja pielęgnacja włosów
Włosy to podobno wizytówka każdej kobiety.. nie wiem czy to prawda, ale coś w tym musi być. Długie czy krótkie, proste czy kręcone, blond czy czarne - nieważne! Każde są piękne, jeśli są zadbane ; ) Jedni mają łatwiej, bo natura obdarzyła ich tymi całkowicie bezproblemowymi, a inni, w tym ja, muszą się trochę namęczyć.. ale chyba warto, nie? ; ) Moje wysokoporowate loki są dość wymagające, ale wypracowałam sobie system, aby "coś z nimi zrobić, ale się nie narobić" ; )
Do mycia używam najczęściej naturalnych mydeł lub szamponów dla dzieci. Aktualnie jednym z moich ulubionych produktów do mycia jest rosyjskie cedrowe mydło do włosów i ciała. Dobrze myje, nie ma problemów z olejami, a jednocześnie jest delikatne i zostawia włosy miękkie i błyszczące. Używam go jednak tylko na skórę głowy (na długości tylko przy zmywaniu olei), a na długości myję włosy odżywką. Odkąd wprowadziłam ten krok do pielęgnacji, włosy (a zwłaszcza najbardziej suche końcówki) są w dużo lepszym stanie - sa miękkie i nawilżone. Aktualnie używam w tym celu balsamu aloesowego Mrs Pooter's. Po myciu nakładam na kilka minut odżywkę i tutaj akurat dość często zmieniam produkty. Najbardziej pasują mi te nawilżające. Obecnie używam rosyjskiego balsamu na kwiatowym popolisie i sprawdza się bardzo dobrze.
Po osuszeniu włosów wcieram w skórę głowy spray z żyworódką, a w końcówki silikonowe serum z olejkiem arganowym od Marion. Spray to nie jest stały element w mojej pielęgnacji, ale wróciłam do niego, bo pomógł mi jakiś czas temu z wypadaniem włosów. Aktualnie nie mam już z tym dużego problemu, ale serum to ma działać również na porost włosów i je wzmacniać, więc zamierzam być tym razem bardziej systematyczna, by móc ocenić jego działanie na tych polach.
Czasami spryskuję też włosy odżywką w sprayu Gliss Kur, ale głównie po to, by ja zużyć. Niestety używana codziennie spowodowała u mnie przeproteinowanie włosów, o czym pisałam Wam tutaj.
Co kilka dni (a przynajmniej staram się, aby to było co kilka dni ;D) nakładam na włosy maski. Zazwyczaj trzymam je 30-45min pod czepkiem i ręcznikiem, ale zdarza mi się też nakładać je przed myciem, na ok 30 min. Moje 3 ulubione to: maska drożdżowa (gdy potrzebuję dużego nawilżenia, odżywienia i regeneracji), maska aloesowa NaturVital (gdy potrzebuję nawilżenia i wygładzenia) oraz maseczka Biovax do włosów suchych i zniszczonych (gdy potrzebuję nawilżenia i regeneracji). Czasami wspomagam maski półproduktami - np olejkami lub miodem, ale o tym planuję napisać osobno.
Mój olejowy ulubieniec to olej lniany. Jak do tej pory sprawdza się u mnie najlepiej. Włosy są po nim nawilżone, miękkie i błyszczące, ale nie obciążone. Staram się go nakładać jak tylko znajdę na to czas, choć nie jest to tak często jakbym chciała. Więcej pisałam o nim tutaj.
Do czesania używam szczotki Tangle Teezer w wersji Salon Elite. Ta sprawdza się przy moich dość długich i gęstych włosach lepiej niż kompaktowa, ze względu na wielkość.
Podcinaniem włosów od ok 2 lat zajmuję się sama, bo nie mam zaufania do fryzjerów, na którym wiele razy się zawiodłam. Końcówki podcinam po wyprostowaniu włosów, na sucho, zwykłymi nożyczkami z Rossmanna i jak na razie im to służy.
I to na tyle, dla jednych zapewne dużo a dla innych mało ; ) Dla mnie w sam raz, aby włosy były w dobrym stanie. Znacie któreś ze wspomnianych produktów? Koniecznie napiszcie jakie są Wasze ulubione kosmetyki pielęgnacyjne do włosów!
PS. Włosy na pierwszym zdjęciu są wyprostowane ; )