#winterweek | Zimowo-świąteczna wishlista



Tworzenie nowych wishlist to już taka moja mała tradycja. Sam proces ich robienia sprawia mi dużo frajdy, a i Wy, z tego co widzę, lubicie na nie zaglądać, więc dzisiaj mam Wam do pokazania nową listę chciejstw - na nową porę roku, która zbliża się do nas wielkimi krokami.

Jednocześnie wpis ten otwiera tygodniową serię świątecznych postów, jakie się pojawią - winter week. Wspólnie z Agnieszką, Alą, Pauliną, Olgą, Klaudyną, Justyną, Agnieszką i Agnieszką codziennie, przez cały tydzień będziemy miały dla Was świąteczno-zimowe posty! Jesienna odsłona wpisów przypadła Wam do gustu, więc mam nadzieję, że i z zimową tak będzie. Tak jak, nastoimy się na świeta razem? ;)

1. Ministerstwo dobrego mydła
Ta marka pojawiła się już kiedyś na chciejliście, ale niestety nadal nie udało mi się tego punku odhaczyć. Tym razem jednak mam już na oku nie tyle samą markę, a konkretne produkty. Mam ochotę zaopatrzyć się w ich peeling do ciała, masło oraz jakieś kule do kąpieli, które swoją drogą uwielbiam. 

2. Paletka cieni Tarte Tartelette in bloom
To chyba najładniejsza paletka, jaką widziałam. Nie szaleję nigdy z makijażem oczu i zazwyczaj stawiam na stonowane odcienie beżów i brązów, więc ta sztuka na pewno znalazłaby u mnie zastosowanie! Może by tak sprawić ją sobie na urodziny...? ;)

3. Świeca WoodWick Heartwick Sea Salt Caramel
Od stosunkowo niedawna posiadam małą świeczkę tej marki i zauroczyłam się całkowicie dźwiękiem, jaki wydaje jej knot podczas palenia <3 Od razu więc zapragnęłam posiadania najładniejszej, w moim docucia, z ich świec - minowicie tej z serii Heartwick. Długi drewniany knot musi wyglądać przepięknie! Wersję Sea salt caramel miałam okazję powąchać w sklepie i przepadłam, to całkowicie moje klimaty. Ptaszki ćwierkają, że Mikołaj przyniesie mi ją pod choinkę, ale ciii...! ;)

4. Korektor Too Faced Born this way
Wiele dobrego słyszałam o tym korektorze i kusi mnie coraz bardziej. Nadal nie trafiłam na produkt, który sprawdziłby się dostatecznie dobrze pod moimi oczami, więc szukam czegoś dobrego. Duża gama kolorów to na pewno plus tego produktu, ciekawa jestem jak będzie z działaniem.

5. Nowy telefon
Od zmiany telefonu jestem już dosłownie o krok, ale ciągle jeszcze się wacham. Konkretnie między IPhonem 6s a LG G5. LG zdecydowanie wygrywa aparatem, na którym mi najbardziej zależy, ale za to system IOS też mnie kusi. Jeśli macie jakieś doświadczenie z którymś z tych modeli, to będę ogromnie wdzęczna za rady!

6. Książki
Ich nigdy dość! Moje ostatnie dwie miłości to Charlotte Link i Sebastian Fitzek. Z miłą chęcie przeczytałabym coś jeszcze z twórczości tej dwójki. Poważnie się jednak zastanawiam nad kupnem czytnika, bo miejsca na regale już brak ;(

7. Bordowy lakier hybrydowy
Tego zdecydowanie mi brakuje! Na oku mam piękną, ciemną śliwkę z Indigo - Red Diamond i powiem Wam nawet, że już go kliknęłam ;) Nadal jedna szukam czegoś w idealnym odcieniu bordo - jeśli macie jakieś swoje typy, to chętnie je poznam!

8. Maseczki w płachcie Holika Holika
Miałam wersję Tea Tree i świetnie się u mnie sprawdziła, więc chętnie zaopatrzyłabym się w mały maseczkowy zapas i przy okazji wypróbowała również inne wersje. Z tego co czytałam na innych blogach, większość dziewczyn również była z nich zadowolona ;)

9. Ciepłe kapcie
To mój odwieczny problem - zimne nóżki! Zimną marznę szczególnie mocno, więc ciepłe kapciochy to punkt niemal obowiązkowy na tej liście. Te konkretne są z Tchibo i są śliczne, jednak nie wiem czy tak jasny kolor będzie dobrym wyborem.

10. Statyw
Kolejny punkt, który już kiedyś się pojawił, ale nadal nie udało mi się go zrealizować. Mój dotychczasowy statyw już jednak ledwo zipie, więc teraz to już naprawdę muszę się zaopatrzyć w coś nowego. Będę jednak musiała jeszcze o tym doczytać, bo na statywach nie znam się zupełnie.

11. Primer pod brokat marki Nyx
Wiele dziewczyn poleca go jaką super-trwałą bazę pod cienie i właśnie dlatego się nim interesuję. Mam bardzo tłuste powieki i zwykłe bazy nie dają sobie z nimi za bardzo rady, więc jestem ciekawa, czy Nyx wypadłby pod tym względem lepiej.

12. Koc z wełny czesankowej
To wszystko przez Instagram! Zobaczyłam i przepadłam całkowicie... czy on nie jest idealny? Gruby, ciepły, mięciutki. Cena gotowego koca może jednak przyprawić o ból głowy, więc na taki na pewno się nie zdecyduję. Widziałam jednak tutoriale jak zrobić go samemu i nad tym poważnie się zastanawiam ;)

Znacie te produkty? Jeśli macie o nich jakieś zdanie, to bardzo chętnie je poznam ;)

A przy okazji napiszcie mi swoje chciejstwa, i nie zapomnijcie zajrzeć również do pozostałych dziewczyn, gdzie na pewno znajdziecie całe mnóstwo świątecznych inspiracji! ;)

   ❄ Agnieszka: www.agwerblog.pl
   ❄ Alicja: www.kotmaale.pl
   ❄ Paulina: www.paulinablog.pl/
   ❄ Olga: www.apieceofally.pl
   ❄ Klaudyna: ekstrawagancko.blogspot.com/
   ❄ Justyna: www.okiemjustyny.blogspot.com/
   ❄ Agnieszka: www.agnieszkabloguje.pl/
   ❄ Agnieszka: www.whitepraline.pl/

Miesiąc w zdjęciach - listopad 2016

Jak co miesiąc przygotowałam małe zdjęciowe podsumowanie! Na Instagramie starałam się być regularnie i nawet mi to wyszło ;) Nie przedłużam więc i zapraszam Was do oglądania ;)

1. Pomada do ciała od Hogi Cosmetics | 2. Dobrana indywidualnie pielęgnacja marki Kiehl's | 3. Kalendarz adwentowy od Nuxe | 4. Świetna książka - "Odprysk"


5. Cudowna pamiątka - Instabook | 6. Sprzątanie! | 7. Wpis z cyklu DIY | 8. Metal manixy od Indigo


9. Denko października | 10. Prezent od marki Golden Rose | 11. Recenzja kosmetyków od Elia.pl | 12.   Rogale na św Marcina ;)


13. Nowy post | 14. Kolejna świetna książka - tym razem charlotte Link | 15. Nowe śliczności z Kiko | 16. Kawka z rana jak śmietana!


17. Wpis o broznerze z GR | 18 i 20. Wpis o tym, co wkurza blogerkę ;) 19. Kalendarz adwentowy


21. Misiowa zakładka | 22. Gołe paznokcie, bo dopadło mnie uczulenie ;( | 23. Brzoskwinka z BBW | 24. Wpis o metal manixach - krok po kroku


25. Szczotkowanie ciała na sucho - wpis niebawem! | 26. Nowa lampa do paznokci <3 | 27. Instabook | 28. Wygrana w konkursie marki Claresa


29. Dobre nawyki w pielęgnacji cery trądzikowej | 30. Ukochane światełka <3 | 31. Świetne oleo-kremy z Bivaxa | 32. Świąteczne kubki - czas start!


33 i 35. Wpis o lekcjach fotografii | 34. Rewelacyjna pozycja pani Link | 36. Szukanie idealnego szamponu trwa


A jak minął Wasz listopad? Mam nadzieję, że równie miło jak mi ;)

Bilans kosmetyczny - listopad 2016


Kosmetyczne podsumowania miesiąca zawsze zaczynałam od ulubieńców, ale tym razem się oni niestety nie pojawią. Nic mnie szczególnie nie zachwyciło (lub mam to jeszcze za krótko), a robienie wpisu dla jednego produktu wydaje mi się bez sensu, więc ten jeden produkt wskoczy do ulubieńców grudnia. Dzisiaj zapraszam Was więc od razu na bilans kosmetyczny, czyli jak zawsze - zestawienie zużyć i nowości minionego miesiąca. Standardowo zaczniemy od projektu denko.

Palmer's Skin Theraphy Oil Olejek do ciała
Bardzo fajny kosmetyk. Był lekko, jakby na wpół suchy, a jednocześnie bardzo dobrze nawilżał skórę. Pompka działała bez zarzutu do samego końca. Minusem jednak jak dla mnie jest intensywny zapach, który pod koniec zaczął mnie już męczyć. O olejku pisałam Wam więcej w tym poście.

Artego Rain Dance Supreme mask Maska do włosów
Dobra, ale nie wybitna. Jakoś spodziewałam się czegoś lepszego. Nawilżała włosy, ale nie był to efekt wow. Liczyłam na większą miękkość włosów po jej użyciu, Mimo wszystko przyjemnie mi się jej używało i nawet nie wykluczam powrtou w przyszłości.

Żel pod prysznic Yves Rocher Mango i kolendra
Pięknie pachniał i spełniał swoje zadanie, ale niestety trochę przesuszał mi skórę. Utwierdziłam się więc w przekonaniu, że to nie jest seria dla mnie. Raczej nie będę już wracała do tych żeli.

Szampon do włosów Biotebal
Miał pomagać w walce z wypadajacymi włosami i naprawdę to robił. Zaczęłam go używać pod koniec lata, a początkiem jesieni włosy wcale nie wypadały mi mocniej niż wcześniej (a do tej pory początek jesieni nie był dla mnie pod tym względem łaskawy). Więcej pisałam już o nim tutaj.

Balsam do ciała Palmer's Softnes smoothes
Bardzo przyjemny kosmetyk. Gęstszy i bardzo treściwy, dobrze nawilżał i odżywiał skórę. Myślę, że spokojnie sięgnęłabym po niego znowu, gdyby nie to, że zapach tych kosmetyków trochę mi się już przejadł. Z działania byłam jednak bardzo zadowolona.

Catrice Liquid Camouflage 020
Z tym korektorem miałam w pewnym sensie love-hate relation. Byłam zadowolona z jego trwałości i koloru, ale jednocześnie bardzo podkreślał załamania pod oczami i ciemniał na twarzy. Nie wiem czy do niego wrócę, chyba nie. Mam jeszcze końcówkę jaśniejszego koloru, ale tamten jest wygląda jeszcze gorzej - utlenia się do jakiegoś szaropodobnego koloru. 020 mimo ciemniejszego odcienia, bardziej mi pasował. Więcej pisałam o nich tutaj.

EOS Balsam do ust
Niestety nie pamiętam już jaka to była dokładnie wersja, ale na pewno coś owocowego. Nie rozumiem jednak fenomenu tych jajeczek, poza ich wyglądem. Wcale nie nawilżają dobrze ust, robią to jedynie doraźnie. Swojego nie zużyłam w całości, ale niestety jego data przydatności już minęła.

Perfecta Softlips Malinowy balsam do ust
bubel i tyle. Wcale to nie nawilża, a do tego jest miętowy i lekko mrowi usta, czego nie lubię. Nie zużyłam go w całości ale wiem, że tego nie zrobię, więc się rozstajemy.

KOBO Beżowy cień do powiek
Niestety nie mam na nim żadnego numerku, ale był to bardzo jasny, matowy beżowy odcień. Idealny do nakładania na całą powiekę czy nawet w kąciuku, w celu rozjaśnienia (był trochę jaśniejszy niż kolor mojej skóry). Generalnie byłam z niego zadowolona.

Missha Pure source Maseczki w płacie
Niestety w porównaniu z innymi azjatyckimi maseczkami, wypadają bardzo słabo. Skóra jest bardziej miękka po ich użyciu, ale to żaden wyczyn. Poza tym nie robią niczego specjalnego. Nie mniej jednak samo trzymanie ich na twarzy jest bardzo relaksujące, ale mimo wszytsko nie mam zamiaru już do nich wracać.

Próbki
Zużyłam jedynie jajeczko, które miało być peelingiem, ale w rzeczywistości jest zykłym żelem do mycia twarzy (nie posiada żadnych drobinek).

To by było na tyle jeśli chodzi o zużycia. Teraz zdecydowanie przyjemniejsza część - zakupy! Szukam szamponu idealnego i z polecenia Kosmetycznej Hedonistki skusiałam się na dwa - Petal Fresh w wersji Tea Tree oraz Alterrę - Biotyna i Kofeina. Niestety ten pierwszy wywołał u mnie łupież, ale drugi zapowiada się bardzo dobrze! Uzupełniając braki skusiłam się również na płyn micelarny nieznanje mi dotąd marki Souvre, a dodatkowo skusiłam się na próbkę kolagenu do twarzy. Zobaczymy co to za cudo!

Ostatnie dwie nowości, które kupiłam, to eyeliner znaleziony dość przypakiem w sklepie Kiko. Mam już dość podobny odcień - khaki ze złotem - z Sephory, ale z tamtego nie jestem do końca zadowolona. Kiko zapowiada się za to bardzo dobrze, trwałość ma wręcz świetną. Jeśli będziecie mieć ochotę, to przygotuję wpis z porównaniem tych dwóch produktów.
Zakup, z którego cieszę się chyba najbardziej, to nowa lampa do paznokci - Sun UV 5. Kupiłam ją 11. listopada, w dzień, w którym na Aliexpress były duże przeceny i udało mi się ja kliknąć za 22$. Dodatkowo była u mnie po równym tygodniu od zamówienia, czyli szła niecały tydzień. Jak na pierwsze zakupy tam, to jestem bardzo zadowolona ;)

To już koniec zakupów, ale nie koniec nowości. W moje łapki trafił jeszcze piękny kalendarz adwentowy Nuxe, do którego już jutro zacznę się dobierać! Lakiery i oliwka Claresa to za to wygrana w konkursie organizowanym na fp marki. Szkoda, że nie było możliwości wyboru kolorów samodzielnie, no ale już nie narzekam ;)

Znacie te produkty? Koniecznie dajcie znać, jeśli miałyście z którymś do czynienia ;)

Każdy może robić ładne zdjęcia, wystarczy wziąć lekcję fotografii!


Dopełnienie pielęgnacji włosów - Biovax Oleo-krem - Gold i Caviar


Odżwyki bez spłukiwania jakoś nigdy zbyt dobrze się u mnie nie sprawdzały, nie widziałam po nich żadnych większych różnic w kondycji moich włosów. Podobnie to wyglądało przy odżywkach w sprayu - ułatwiały roczesywanie i nadawały połysk, ale dla moich suchych z natury włosów nie było to wystarczające. Aż nagle trafiłam na coś, co opisem wydawało się pasować idealnie, jako dopełnienie mojej codziennej pielęgnacji. Połączenie kremu i olejku, czyli coś, co dodatkowo nawilży i odżywki, ale jednocześnie nie będzie obciążało włosów. Tylko czy faktycznie uzyskałam właśnie taki efekt?

Luksusowy OLEOKREM to połączenie odżywczej mocy najlepszej jakości, szlachetnych olejów z lekką, otulającą konsystencją kremu. Bez efektu obciążenia włosów. 

OLEOKREM sprawi, że włosy będą:
     - idealnie wygładzone i miękkie
     - zjawiskowo lśniące
     - intensywnie odżywione i zdrowe
     - naturalnie piękne i lekkie, bez efektu obciążenia

Oleokrem to preparat, który doskonale uzupełni codzienną pielęgnację włosów, dopełni działanie odżywki bądź maski, potęgując efekt upiększenia fryzury. 

Dzięki unikalnej formulacji, OLEOKREM BIOVAX można stosowac na dwa sposoby:
- na włosy wilgotne - krem zastosowany po umyciu i osuszeniu włosów ręcznikiem, delikatnie wmasowany w wilgotne pasma, nawilży je i odżywi, jednocześnie ułatwiając ich stylizację
- na włosy suche - nałożony w ciągu dnia, krem ujarzmi puszące się włosy, wygładzi je i nabłyszczy, zabezpieczając jednocześnie końcówki przed rozdwajaniem

Oleokremy Biovax Glamour stanowią niespotykane połączenie wysokich właściwości odżywczych z delikatnością konsystencji kremu. Dzięki lekkiej teksturze nie wymagają spłukiwania.

Odżywczy OleoKrem do włosów Biovax® Gold zawiera unikalne połączenie drogocennych składników: czystego 24-karatowego złota i dwóch najcenniejszych afrykańskich olejów: Arganowego i z Baobabu.

Aqua ● Glycerin ● Dimethicone ● Hydroxyethyl Acrylate / Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer ● Phenyl Trimethicone ● Oleyl Alcohol ● Colloidal Gold ● Argania Spinosa Kernel Oil ● Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil ● D-panthenol ● Tocopheryl Acetate ● Polysorbate 60 ● Sorbitan Isostearate ● Trimethylsiloxysilicate ● Dimethiconol ● Tricedeth-6 ● PPG-3 Benzyl Ether Myristate ● C13-15 Alkane ● Amodimethicone ● Cetrimonium Chloride ● Trideceth-12 ● Sodium Benzoate ● Phenoxyethanol ● Ethylhexylglycerin ● Parfum ● Eugenol ● Alpha-Isomethyl Ionone ● Citronellol ● Benzyl Salicylate ● Linalool ● Geraniol ● Mica ● C.I. 77891 ● C.I. 77491 ● Citric Acid

Odżywczy OleoKrem do włosów Biovax® Caviar kryje w sobie unikalne wartości odżywcze pochodzące z naturalnych skarbów: delikatnego kawioru i cenionych indyjskich olejów Moringa i Tamanu. 

Aqua ● Glycerin ● Dimethicone ● Hydroxyethyl Acrylate / Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer ● Phenyl Trimethicone ● Oleyl Alcohol ● Caviar Extract ● Moringa oleifera Seed Oil ● Calophyllum Inophyllum Seed Oil ● D-panthenol ● Tocopheryl Acetate ● Polysorbate 60 ● Sorbitan Isostearate ● Propylene Glycol ● Trimethylsiloxysilicate ● Dimethiconol ● Tricedeth-6 ● PPG-3 Benzyl Ether Myristate ● C13-15 Alkane ● Amodimethicone ● Cetrimonium Chloride ● Trideceth-12 ● Sodium Benzoate ● Phenoxyethanol ● Ethylhexylglycerin ● Parfum ● Benzyl Salicylate ● Butylphenyl Methylpropional ● Citronellol ● Geraniol ● Hexyl Cinnamal ● Limonene ● Linalool ● Mica ● C.I. 77891 ● C.I. 77491 ● Citric Acid

Obie wersje są do siebie na tyle podobne, że będę opisywała je razem.

OleoKremy stosowałam na trzy różne sposoby:
na mokre włosy zaraz po umyciu (przed zawinięciem je w ręcznik) - nakładałam wtedy większą ilość i wmasowywałam w mocno mokre jeszcze włosy
 na mokre włosy po odsączeniu z nich wodu (po zdjęciu ręcznika) - ilość mniej więcej zielonego groszuku wmasowywałam w wilgotne włosy
 po wyschnięciu (wysuszeniu włosów) - niewielką ilość rozprowadzałam na dłogości włosów

W każdym z tych przypadków oleo-kremy świetnie się u mnie sprawdziły. Nakładane na mokre włosy i pod ręcznik miały okazję wniknąć we włosy trochę głębiej, dzięki czemu były one potem odżywione i nawilżone. Podobnie z nakładaniem mniejsej ilości na wilogtne włosy - dawało to nawilżenie i zmiękczenie włosów. Kremy nakłądane na suche już włosy świetnie za to radziły sobie ze zmiejszeniem ich puszenia oraz nadawały włosom zdrowszy wygląd.

Oleo-kremy stanowią więc świetne dopełnienie pielęgnacji włosów. Sprawdzają się jako dodatkowy zastrzyk odżywienia i nawilżenia. Jako że należy je nakładać w małych ilościach (aby nie obciążyć włosów, ani też ich nie przetłuścić), są niesamowicie wydajne. Jedna tubka wystarczy spokojnie na długie miesiące codziennego stosowania. Dodatkowym atutem tych produktów są ich zapchy. W obu przypadkach przypominają mi perfumy - ciepłe, otulające, lekko słodkie i bardzo kobiece. Owe zapachy utrzymują się też na włosach! Ja sama ich niestety nie czuję, ale dostałam już kilka komplementów na temat zapachu moich włosów, więc mam na to dowód ;)

Jeśli chodzi o różnice, wersja Gold wydaje mi się być odrobinę lżejsza, więc powinna lepiej się sprawdzić na włosach potrzebujących odżywienia, ale jednocześnie cienkich i delikatnych. Mimo że moje włosów takie nie są (nic ich praktycznie nie obciąża), to właśnie ta wersja bardziej przypadła mi do gustu. Pokazywałam Wam ją zresztą w ulubieńcach października. Ale różnica jest naprawdę minimalna. w ogólnym rozrachunku obie wersje działają tak samo dobrze.

Znacie te kosmetyki? Wiem, że jest ostatnio o nich coraz głośniej i wcale się nie dziwię - przyłączam się do zachwytów! ;)

Dobre nawyki w pielęgnacji cery trądzikowej i skłonnej do niedoskonałości


Posiadaczki cery problematycznej doskonale wiedzą, że życie z nią nie jest łatwe. Nowe niedoskonałości potrafią popsuć nawet najlepszy humor. Sama mam ten problem! Jest jednak kilka dobrych nawyków, które warto praktykować, aby zminimalizować ryzyko pojawiania się nowych nieprzyjaciół. Nie jest to nic zaskakującego, ale czasem o tym zapominamy.

Instagram w wersji papierowej - Instabook


O tym, że lubię Instagrama chyba nie muszę Wam mówić, bo w każdym wpisie z serii Miesiąc w zdjęciach wrzucam fotki, które tam udostępniam. O ile kiedyś patrzyłam na tę aplikację dość obojętnie, o tyle aktualnie chyba mogę powiedzieć, że jestem odrobinę uzależniona ;) Chociaż raz dziennie muszę przejrzeć tablice i sprawdzić co nowego się tam pojawiło. Ale i samo wrzucanie zdjęć sprawia mi sporo frajdy, a przy okazji jest świetną motywacją do zbierania wspomnień! Lubię wracać do wspominek zawartych w tych małych kwadratach i właśnie o tym chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

Kolekcjonowanie wspomnień
Jeśli jedziemy na urlop czy czeka nas specjalne wydarzenie, robienie zdjęć dla wielu osób jest oczywistością, jednak na co dzień sporo z nas nie łapie już za aparat tak często. A szkoda, bo takie dokumentowanie wspomnień może być niesamowicie pomocne w docenianiu małych, prostych i codziennych czynności. Lubisz wypić rano dobrą kawę? Czemu by nie zrobić jej ładnego zdjęcia! A może pospałaś dzisiaj trochę dłużej i wcale nie masz z tego powodu wyrzutów sumienia? Pstryknij fotkę i wróć do niej w czasie bardziej napiętego okresu w Twoim życiu ;)

Pamiątka w pięknym wydaniu

Instabook to album z naszymi zdjęciami z aplikacji Instagram. Jeśli tak jak ja, lubicie wracać do swoich zdjęć, to będzie idealną opcją aby robić to nie tylko z telefonem w ręku ;) Instabook będzie więc piękną pamiątką albo też idealnym pomysłem na prezent dla bliskiej osoby!

Do wyboru mamy 3 wersje albumu - w oprawie miękkiej, twardej i kartonowej. Ja mam tą ostatnią. Cały album, nie tylko jego okładka, składa sie więc z grubych, sztywnych stron. Wygląda to naprawdę solidnie i elegancko przy okazji. Nie ma obaw, że strona przypadkowo nam się zagnie, a sam album pięknie się prezentuje również na półce czy regale. Można go nawet potraktować w roli ramki i przewracać strony wedle uznania ;)

Tworzenie albumu

Cały proces jest bardzo łatwy i intuicyjny. Najpierw wybieramy rodzaj albumu (czy też okładki), następnie dodajemy zdjęcia i układamy je na kolejnych stronach. Zdjęcia możemy dodać prosto z Instagrama i Facebooka, poprzez zalogowanie się na nasze konto, ale też wgrać je z komputera, jeśli chcemy tam zamieścić coś, co jeszcze nie zostało opublikowane. Program samoistnie docina zdjęcia, jeśli nie są kwadratowe. Możemy je wtedy dowolnie przesuwać, żeby był widoczny dokładnie ten kadr, który chcemy.

Do wyboru mamy dużo kombinacji i ustawienia zdjęć. Przy tworzeniu szablonu każda strona jest ustawiona domyślnie, ale każdą z nich możemy zmienić wedle uznania. Dodatkowo mamy również opcje kolaży z tekstem, zarówno jego jedną liniją jak i większą ilością miejsca do pisania.

Poza wyborem okładki albumu, możemy również za małą dopłatą zwiększyć liczbę jego stron. Dzięki temu wszystkie nasze ulubione zdjęcia powinny się w nim zmieścić ;)

Taki album wspomnień to naprawdę piękna pamiątka i na pewno nie raz wrócimy do niej z senstymentem ;) Od nas zależy, czy umieścimy tam zdjęciowy misz-masz, czy będą to zdjęcia dotyczące tylko jednego wydarzenia czy osoby. 

Jako że wielkimi krokami zbliżają się Święta, a przed nimi jeszcze Mikołajki, taki album może być świetnym pomysłem na prezent. Od siebie mam dla Was kod zniżkowy minimalniee, który da Wam 15% upustu na wszystkie Instabooki (klik)! Ważny jest do końca tego roku.

Co myślicie o takich pamiątkach? Podoba Wam się taki pomysł uwiecznienia Instagrama na papierze? ;)