Perełki maja - naturalna pielęgnacja, less waste, kolorówka cf i ulubieńcy niekosmetyczni
Majowa aura w kratkę sprawiła, że testować produkty można było zarówno w mocnym słońcu jak i ulewach i wiatrach, a więc warunki były naprawdę ciekawe! Nie będę jednak narzekać, bo mimo że jak zwykle miesiąc ten przeleciał mi trochę przez palce, mam Wam dzisiaj do pokazania naprawdę sporo perełek. Tak naprawdę tylko część z nich jest moimi odkryciami maja, a pozostałe mam już o wiele dłużej, ale albo jakoś wcześniej się nie złożyło żeby je pokazać, albo też wolałam się upewnić w swojej opinii na 100%. W jednym i drugim przypadku są jednak zdecydowanie godne polecenia, a więc zapraszam serdecznie do lektury!
Bydgoska Wytwórnia Mydła
DUET DO WŁOSÓW KRĘCONYCH
Eliksir przeznaczony do olejowania włosów oraz maskę z bananem i spiruliną kupiłam przy okazji wizyty na Ekocudach. Jako że dedykowane są one włosom kręconym nie mogłam przejść obok nich obojętnie i bardzo dobrze się stało. Zazwyczaj używam ich w duecie, a więc najpierw nakładam olej (mniej więcej na 30-60 minut), a po umyciu włosów nakładałam maskę. Olej ma dość specyficzny zapach, ale pięknie odżywia włosy, nadając im blasku i takiej sprężystości. Maska natomiast dobrze nawilża i naprawdę podbija skręt włosów (pachnie niestety spiruliną a nie bananem ;))! Ja swoich falowanych w tym momencie włosów niczym nie stylizuję, a jedynie daję im naturalnie wyschnąć i po użyciu tej dwójki ich skręt jest ewidentnie mocniejszy. Ogromnym plusem są dla mnie szklane opakowania obu produktów oraz pompka w przypadku olejku. Myślę że to naprawdę bardzo ciekawa propozycja dla wszystkich kręconowłosych, a ja sama chętnie sprawdzę lepiej działanie samej spiruliny w przypadku pielęgnacji włosów (bo to, że dobrze działa na cerę więc od dawna!).
Być może przyda Ci się również: wpis o olejowaniu włosów.
Resibo
NAWILŻENIE I ODŻYWIENIE OD ZARAZ
Najnowsze dziecko w asortymencie jednej z moich ulubionych marek. Oh, ileż ja czekałam na ten produkt! Wiedziałam, że jeżeli marka wypuści w końcu maseczkę do twarzy to będzie hit i wcale się nie pomyliłam! Z tymi nawilżającymi maskami zazwyczaj jest ten problem, że ich działanie jest dość znikome. W przypadku masek oczyszczających z reguły od razu widzimy efekty w postaci wyrównanego kolorytu, zwężonych porów czy dobrego zmatowinia cery. Te nawilżające natomiast zazwyczaj lekko zmiękczają skórę i to w zasadzie tyle. Resibo stawia sobie jednak poprzeczkę naprawdę wysoko i stworzyło naprawdę coś cudownego. Ta maseczka kojarzy mi się z takim plasterkie w tubce, który dosłownie opatula naszą skórę. Na pewno znacie to uczucie lekko ściągniętej skóry po mocniejszym jej oczyszczeniu albo małe przesuszenie po mocnej masce czy peelingu. Ta maseczka dosłownie już w momencie nakładania przynosi swego rodzaju ulgę i pozbywa się tych nieprzyjemnych odczuć. Cudownie nawilża i odżywia skórę, zostawia ją ładnie rozświetloną i niesamowicie miękką i miłą w dotyku. Dodatkowym atutem jest dla mnie jej zapach, bo na pierwszy plan wysuwa się tam słodka, jakby lekko karmelowa nuta. Ja zazwyczaj nakładam ją na dłuższy czas (około 30 minut) i dopiero wtedy zmywam. Przyznam szczerze, że w tym momencie to mój absolutny faworyt w przypadku nawilżających kosmetyków i myślę że przebiła ona dotychczas ulubioną maskę Aura marki Antipodes ;)
Your Natural Side
KOLEJNA WŁOSOWA PEREŁKA
Kolejny olej, który bardzo dobrze sprawdza się na moich niesfornych (wysokporowatych) włosach. Olej kameliowy pięknie je nawilża, odżywia i delikatnie dyscplinuje. Po olejowaniu są bardziej ujarzmione i nie puszą się tak łatwo jak to mają w zwyczaju. Ostatnio trochę na nowo okdrywam zalety regularnego olejowania i jak tylko zrobię sobie dłuższą przerwę, włosy zaczynają sprawiać mi więcej problemów. Wciąż moim ulubionym sposbem jest olejowanie na odżywkę, a potem mycie jedynie skalpu i ściągnięcie oleju spływającą po włosach pianką oraz nałożoą potem odżywką (nie za każdym razem emulguję olej, bo nie mam takiej potrzeby). Plusem wszystkich produktów Your Natural Side są szklane opakowania i naprawdę dobra jakość surowców - to nie pierwszy mój kosmetyk tej marki i jak dotąd z każdego byłam zadowolona.
Georganics
LESS WASTE W HIGIENIE JAMY USTNEJ
O tej dwójce powinnam napisać Wam już dawno temu bo są ze mną już dłuższy czas, ale zwyczajnie wypadło mi to z głowy. Jednak nic straconego i opowiem Wam o nich dzisiaj. Marka Georganics ma w swoim asortymencie sporo ciekawych alternatyw w trendzie less (zero) waste i ja zdecydowałam się na dwoje z nich - tabletki do płukania jamy ustnej oraz nić dentystyczną. Tabletki występują w dwóch wersjach smakowych i ja zdecydowałam się na te miętowe. Jedną taką tabletkę rozpuszczamy podczas mycia zębów w odrobinie wody i już po chwili mamy płyn, którym możemy przepłukać usta. Jeżeli wszelkie drogeryjne płyny kojarzą Wam się z mnóstwem alkoholu i pieczenim w buzi to to będzie coś dla Was. Ja bardzo długo nie używałam płynów właśnie ze względu na ten mocny, alkoholowy smak, a tutaj nic takiego nie ma miejsca. tabletki mają piękny i bezpieczny skład, a do tego delikatny, ziołowo-miętowy smak. Idealnie sprawdzają się jako dodatkowy krok po muyciu zębów ale można ich również używać w ciągu dnia, w celu odświeżenia oddechu. Dodatkowo forma pastylek może być fajną opcją w podróży (również samolotem) czy nawet do zabrania do pracy czy szkoły. Nić dentystyczną chciałam Wam natomiast polecić bardziej jako ciekawostkę, bo sama w sobie nie wyróżnia się w kwestii działania w porównaniu do tych z drogerii czy apteki, ale jeżeli lubcie bardziej ekologiczne rozwiązania, to na pewno docenicie fakt szklanego opakowania i możliwości dokupienia potem samej nici!
GlamShop
MAKIJAŻ OCZU NIETSTOWANY NA ZWIERZĘTACH
Jak może kojarzycie, jednym z moich postanowić noworocznych było zwiększenie w swojej kosmetyczce ilości produktów, które będą cruelty free. Myślę, że za jakiś czas pokuszę się o wpis na ten temat i moich przemyśleniach co do tej decyzji, ale dzisiaj o mojej ostatniej miłości - cieniach GlamShop. Nie jest to nasze pierwsze spotkanie i pierwsze sztuki które posiadałam również kiedyś już pojawiły się w ulubieńcach, ale nie mogę znów o nich nie wspomnieć. Jakiś czas temu pokusiłam się kilka nowych kolorów, w tym najpiękniejszy cień jaki kiedykolwiek miałam - turbopigment w odcieniu Złotówka. Jeżeli nie jesteście wprawione w robieniu misternych makijaży, ale chcecie dodać sobie "tego czegoś" to będzie cień idealny dla Was! Nie zliczę ile komplementów na jego temat zebrałam, a nasprawdę wystarczy nałożyć go odrobinę na środek powieki i już robi robotę za nas. Nie moge jednak nie docenić również matów, z którymi nie miałam wcześniej do czynienia. Są naprawdę dobrze napigmentowane i bardzo przyjemnie się z nimi pracuje - a mówię to ja, makijażowy laik. Niestety moja Złotówka uległa niedawno zniszczeniu (nie przeżyła spotkania z podłogą), ale bez dwóch zdań zamówią kolejną sztukę, a przy okazji z pewnością dokupię jeszcze inne kolory, bo jestem tymi cieniami (zarówno turbopigmentami, matami jak i cieniami błyszczącymi) prawdziwie zauroczona!
Kolory jakie posiadam: Matowy cielak, Zimna czekolada, Różowe złoto, Czekoladowa róża, Oberżyna i Bakłażan
Ulubieńcy niekosmetyczni
NOWY ULUBIONY SERIAL I NATURALNA PIELĘGNACJA DLA... PSA!
Jeżeli śledzicie mnie na Instagramie to z pewnością nie będzie dla Was nowiną, że w zeszłym miesiącu zabrałam się w końcu za obejrzenie polecanego Lucyfera. I nie była to miłość od pierwszego wejrzenia - serial jest dość schematyczny a poczucie humoru (zwłaszcza głównego bohatera) dość specyficzne. Ale wystarczyło kilka odcinków żebym wkręciła się na dobre i tym samym, po obejrzeniu wszystkich sezonów, mogę śmiało powiedzieć że wpadł on do mojej osobistej czołówki seriali. Jeżeli szukacie czegoś do obejrzenia po ciężkim dniu, tak żeby oderwać się trochę od rzeczywistości i poprawić sobie humor to będzie moim zdaniem świetna opcja. Oczywiście mam nadzieję że Netflix nie zawiedzie i uraczy nas kolejnymi odcinkami!
Kolejnym niekosmetycznym, choć też nie do końca, ulubieńcem jest naturalny szampon dla psów marki Totobi. Tego typu produkty to wciąż nowość na naszym rynku i bardzo mnie cieszy że coś takiego się pojawiło! Razem z Arią testowałyśmy szampon nadający się do częstego użycia (na przykład po spacerach) i muszę przyznać że naprawdę sprawdza się świetnie. Jest delikatny dla skóry psa, ale jednocześnie ładnie ją oczyszcza a sierść jest po nim mięciutka. Szampon mamy już od kilku miesięcy, ale chciałam mieć całkowitą pewność że to naprawdę coś fajnego, dlatego polecam Wam go dopiero teraz, kiedy już kilka razy był w użyciu. Swoją drogą marka Totobi ma w swoim asortymencie naprawdę wiele ciekawych produktów, a więc jeżeli szukacie czegoś z dobrym składem dla swojego pupila (również dla alergików) to naprawdę warto do nich zajrzeć.