Co za tydzień! Serialowe nowości, bezkremowe noce i wishlista na najbliższe miesiące


Seria Co za tydzień już dawno się tutaj nie pojawiała, ale zatęskniło mi się za taką luźniejszą formą i misz-maszową tematyką. Jak to zwykle było, tak i tym razem poruszę trzy tematy - pogadamy sobie trochę o ostatnio obejrzanych serialach, trochę o wieczornej pielęgnacji twarzy, a na koniec zostawię tematykę ubraniową. A więc kawa lub herbatka w dłoń i zapraszam na babskie tematy!

Serialowy początek roku

Zwykle wygląda to u mnie tak - gdy zabieram się za czytanie, pochłaniam jedną książkę za drugą. Kiedy decyduję się na obejrzenie jakiegoś filmu, potem zaraz od razu szukam kolejnych do obejrzenia. No a jeżeli wracam do przeglądania Netflixa... przepadam i najchętniej oglądałabym seriale w każdej wolnej chwili (i w sumie trochę tak robię ;))! Czy ktoś mnie w tej kwestii rozumie? ;) W tym roku to właśnie seriale jak na razie grają u mnie pierwsze skrzypce i dzisiaj kilka słów właśnie o nich.


Ania, nie Anna
Cóż, jestem całkowicie bezkrytyczne wobec tego serialu, ale naprawdę go uwielbiam! Ciepły, wzruszający, zabawny i po prostu piękny! Ogromnie szkoda że trzeci sezon jest już tym ostatnim, zwłaszcza że dało się wyczuć mocne przyspieszenie szczególnie na końcu... ale i tak jestem pewna, że wrócę do niego jeszcze nie raz, a to nieczęsto się zdarza ;) Jeżeli jeszcze jakimś cudem nie znacie tej wersji Ani z Zielonego Wzgórza, to polecam Wam serdecznie. Ja czuję się podczas oglądania znowu jak mała dziewczynka (kto też oglądał pierwszą wersję Ani w niedziele w telewizji? ;)).

Mesjasz
Bardzo zaintrygował mnie obejrzany zwiastun i muszę przyznać, że się nie zawiodłam. Wizja Mesjasza pojawiającego się w aktualnych czasam jest naprawdę super ciekawa! Nie chcę zdradzać zbyt dużo, żeby niczego Wam nie zaspojlerować, ale uważam że to naprawdę pozycja godna uwagi. Psychologiczny, momentami może trochę mało dynamiczny, ale w ogólnym rozrachunku moim zdaniem bardzo ciekawy serial. Na razie jest tylko jeden sezon, więc będzie idealny na luźny weekend.

Grace i Frankie
Oh, moja ostatnia miłość. Niestety wciągnęłam już wszystkie 6 (!) sezonów, ale te półgodzinne odcinki oglądają się wręcz same! Grace i Frankie w wieku 70 lat dowiadują się że ich mężowie postanawiają zostać parą, a im zostaje swoje towarzystwo... z czego niekoniecznie są zadowlone ;) Zabawne i ciepłe, choć oczywiście też podkoloryzowane, pokazanie różnic w charakterach bohaterów, którzy wzbudzają mnóstwo sympatii. To idealny serial na luźne wieczory lub małą chandrę.


Spinning Out
Za ten serial zabrałam się podczas mojego pobytu w Łodzi i chyba udało mi się nawet obejrzeć go za jednym zamachem. Jest jazda figurowa na łyżwach (uwielbiam ją oglądać!), ale poza sportem jest też wiele innych wątków, które sprawiają że nie jest to kolejny młodzieżowy serial o niczym - jest choroba psychiczna, są trudne związki i jeszcze trudniejsze relacje rodzinne. Naprawdę dobrze się to ogląda.

Ragnarok
Żeby nie było tak kolorowo, ta poazycja nie podobała mi się zupełnie. Pomysł wydaje się niezły, serial ma też całkiem oryginalny klimat (jest to serial duński), ale jak dla mnie przez większość czasu po prostu nic tam się nie działo. Niedawno Netflix ogłosił że pojawi się drugi sezon, ale raczej się nie skuszę ;)

The Stranger
Nie mogłam oczywiście odpuścić sobie obejrzenia ekranizacji jednaj z powieści Harlana Cobena. Swego czasu dość intensywnie zaczytywałam się w jego książkach, choć tej akurat nie znałam. I w zasadzie mnie to cieszy, bo wtedy zapewne miałabym popsutą "zabawę", a tutaj naprawdę nie domyślałam się zupełnie takiego rozwiązania. Bardzo dynamiczny, cały czas coś się dzieje, w każdym odcinku dowiedujemy się czegoś nowego. Serial bardzo na plus!


Bezkremowe noce

Wydaje mi się, że jeszcze nigdy nie poruszałam tego tematu na blogu, a prawda jest taka że bezkremowe noce goszczą w mojej pielęgnacji od bardzo dawna. Zdarza się, że moja cera zaczyna wariować i ciężko jest mi odgadnąć czego dokładnie potrzebuje. Przykładem może być jakiś wysyp (np po powrocie z podróży) czy nagłe mocniejsze przetłuszczanie się skóry. W takich momentach decyduję się na totalny minimalizm i po wieczornym oczyszczeniu skóry zwykle sprysuję ją tonikiem lub hydrolatem (by przywrócić jej odpowiednie pH) i na tym już kończę pięlęgnację. Okazjonalnie decyduję się na dołożenie jedynie kremu pod oczy lub jakiegoś preparatu punktowo na niedoskonałości. I wydawać by się mogło, że rano cera jest sucha czy ściągnięta, ale nic bardziej mylnego. Zwykle jest wyciszona i delikatnie uspokojona. Z pewnością nie będzie to metoda dla wszystkich, bo jak wiadomo każda cera jest inna, ale jeżeli też czasami macie wrażenie że Wasza skóra "sama nie wie czego chce", to polecam Wam spróbować dać jej po prostu odpocząć od kosmetyków. U mnie najczęściej jest to jeden dzień raz na jakiś czas, ale zdarzało mi się wydłużać to do kilku dni (wtedy nawilżam skórę rano).

 Zdjęcie płaszcza - Kasia Tusk
Wishlista na najbliższe miesiące

Wspominałam Wam niedawno na Instagramie że zabrałam się za zrobienie porządków w swojej szafie, czego wynikiem była lista rzeczy, o które przydałoby mi się uzupełnić moją garderobę. Chodzi mi po głowie kilka klasyków, które chętnie widziałabym w swojej szafie, a oto one:

1. Karmelowy płaszcz - bardzo ciężko znaleźć taki prosty, klasyczny model bez zbędnych dodatków i udziwnień, a do tego w małym rozmiarze. Nie wiem który to już sezon będą trwały moje poszukiwania, ale liczę, że w końcu mi się uda coś znaleźć.

2. Białe i czarne rurki - totalna klasyka, bez której nie wyobrażam sobie swojej codziennej garderoby. Na ten moment posiadam po jednej parze z każdego tych kolorów, dlatego chętnie dokupię coś "na zmianę".

3. Klasyczna bluza z kapturem - na ten moment mam w swojej szafie tylko dwie takie bluzy, z czego jedna nadaje się już raczej tylko do noszenia w domu ;) Po głowie chodzi mi jakiś klasyk w kolorze czarnym i może jeszcze coś beżowego.

4. Top do ćwiczeń - zdecydowanie tej części garderoby mam w szwojej szafie najmniej, dlatego przydałoby się to uzupełnić. Zastanawiam się nad topami polskiej marki MUUV.

5. Szalik - mój dotychczasowy kończy już powoli swój żywot i najwyższa pora na zmianę. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć coś gładkiego w ładnym kolorze i o dobrym składzie.

6. Czarna torebka - wiecie, że aktualnie nie mam żadnej czarnej torebki? Ten model z polskiej marki Hollie Warsaw chodzi za mną już długie miesiące, ale jakoś zawsze się znajdą inne wydatki i ostatecznie odpuszczam. Muszę to w końcu zmienić!

7. Topy - tego również w mojej szafie zostało jak na lekarstwo, a szczególnie w zimniejszych miesiącach jestem człowiekiem-podkoszulką ;) Jeżeli znacie jakieś topy naprawdę dobrej jakości, to bardzo chętnie poznam Wasze polecenia.

Mam nadzieję, że udało Wam się znaleźć w tym misz-maszu coś ciekawego! A może polecicie mi coś fajnego do obejrzenia na Netflixie?

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.