Aktualizacja toaletki, czyli czy jedna szuflada w biurku blogerce wystarczy?
Macie w domu takie miejsce, w którym jak nigdzie indziej lubie sprzątać, układać, czyścić i porządkować, a sama ta czynność nie jest przykrym obowiązakiem, a wręcz odwrotnie - czymś przyjemnym? Ja tak mam z jedną z szuflad mojego biurka. Dokładnie tą, w której trzymam swoje kosmetyki do makijażu. Co więcej, to jedyne miejsce gdzie się one znajdują i dzisiaj kilka słów właśnie o tym. Na końcu odpowiem też na najczęściej zadawane mi pytania w związku z moją "toaletką".
Wpis o podobnej tematyce pojawił się na moim blogu niecały rok temu, ale od tego czasu trochę się to pozmieniało, dlatego też zdecydowałam się pewne informacje zaktualizować. Nadal nie mam w mieszkaniu toaletki z prawdziwego zdarzenia i służy mi za nią zwykłe biurko, ale dostaję o nie regularnie pytania, dlatego też dzisiaj postaram się na nie odpowiedzieć.
BIURKO W ROLI TOALETKI
Nasze wynajmowane mieszkanie nie grzeszy nadmiarem metrażu, dlatego wszelkie rozwiązania łączące w sobie kilka różnych funkcji, są wręcz na wagę złota. Biurko służy mi do pracy, a przy tym pełni rolę toaletki, czy też zwyczajnie miejsca, przy którym wykonuję rano makijaż. Poprzedni mebel służył mi dobrze (klik), jednak przy pracy na kompterze nie zostawiał już wiele miejsca na nic innego. Z tego względu zdecydowałam się kilka miesięcy temu na zakup czegoś dłuższego, dzięki czemu poza komputerem spokojnie mogę mieć obok otwarte książki czy cokolwiek innego, z czego muszę korzystać. Moje nowe biurko to model Neptun marki Actona (choć właśnie się dowiedziałam, że identyczny model pojawił się w ofercie sklepu Jysk). Sama jakość biurka pozostawia niestety trochę do życzenia, z bliska widoczne są pewne niedociągnięcia w jego wykończeniu, jednak nie można mu odmówić walorów wizualnych - mi osobiście ten model bardzo się podoba. Wielkością pasuje mi idealnie (110cm długości, 50cm głębokości). Bardzo zależało mi na trzech szufladach, dzięki czemu mogłam je przeznaczyć na trzy zupełnie inne cele. Dzisiaj będzie o pierwszej z nich - makijażowej.
WNĘTRZE MAKIJAŻOWEJ SZUFLADY
Jako że zmienił się rozmiar szuflady, w której trzymam kosmetyki kolorowe, musiałam również zaopatrzyć się w nowy organizer. Przyzwyczaiłam się już że mam coś takiego i kosmetyki nie latają mi luzem, a poza tym lubię jak wszystko jest ułożone i ma swoje miejsce. Tak jak wspomniałam na początku. porządki w tej szufladzie to dla mnie sama przyjemność, a dodatkowo wykonywanie porannego makijażu podczas gdy kosmetyki są ładne ułożone, a opakowania czyste i schludne, zwyczajnie umila mi ten proces. I nie bez powodu wspominam tutaj również o czystości opakowań - dla mnie to ważne, bo naprawdę dużo przyjemniej mi się takich produktów używa. Jakiś czas temu pytałam Was na Instagramie o to czy zdarza Wam się czyścić opakowania i jednak większość tego nie robi ;) A to naprawdę chwila! - choć to oczywiście zleży od posiadanej ilości. Ja zawsze zaczynam porządki od wyjęcia wszystkiego na blat biurka, wyczyszczenia samego organizera jeżeli jest taka potrzeba, potem czyszczę opakowania i układam wszystko na nowo. Dzięki temu kosmetyki wyglądają lepiej, mi jest milej na nie patrzeć, a przy okazji dokładnie wiem, co posiadam! Bo jestem pewna że znacie to doskonale - gdy czegoś nie widzimy, to zwyczajnie o tym zapominamy. Ja mam wszystko na widoku, ale gdyby tak nie było, to takie okresowe sprzątanie zdecydowanie pomogłoby mi sobie przypomnieć co ja właściwie mam, a przy okazji być może zdecydować, że z czymś najwyższa pora się rozstać.
Na moim blogu jest już kilka wpisów o tym w jaki sposób stopniowo minimalizować ilość posiadanych kosmetyków.
Jak konkretnie wygląda ta moja szuflada? Najbliżej mnie znajduje się podstawa mojego makijażu - podkład, puder, korektor, baza pod cienie czy produkty do brwi. Są też pomadki (swatche znajdziecie tutaj) i płynne rozświetlacze, które ostatnio bardzo sobie upodobałam (płynna Becca w odcieniu Opal wygląda na policzkach bajecznie a przy tym naturalnie!). W dalszej części znajdują się kosmetyki mineralne, tusze do rzęs oraz brozner. Po boku jest miejsce na moją paletkę cieni, którą skomponowałam sobie dokładnie pod moje potrzeby i upodobania kolorystyczne. A jeżeli macie podobnie jak ja, że gotowe paletki cieni często nie odpowiadają Wam tak do końca (ja zawsze potrafiłam znaleźć choć jeden cień, którego bym prawdopodobnie nie używała), to bardzo Wam polecam takie rozwiązanie!
Na samym blacie biurka znajduje się jeszcze większe lusterko, które jest niezbędnym elementem porannego malowania oraz stojaczek (doniczka), w którym trzymam pędzle do makijażu. Przez pewien okres trzymałam je w szufladzie żeby się nie kurzyły, ale doszłam do wniosku że ze względu na ich niewielką ilość i tak piorę je na tyle często, że wydaje mi się nie robić to większej różnicy gdzie przebywają pomiędzy użyciami.
Na samym blacie biurka znajduje się jeszcze większe lusterko, które jest niezbędnym elementem porannego malowania oraz stojaczek (doniczka), w którym trzymam pędzle do makijażu. Przez pewien okres trzymałam je w szufladzie żeby się nie kurzyły, ale doszłam do wniosku że ze względu na ich niewielką ilość i tak piorę je na tyle często, że wydaje mi się nie robić to większej różnicy gdzie przebywają pomiędzy użyciami.
NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA
Drewniany wkład do szuflady
To pytanie pojawia się za każdym razem kiedy gdzieś pojawi się moja makijażowa szufladka. Organizer to taki drewniany wkład na sztućce, który kupiłam kilka miesięcy temu w Biedronce. Jeżeli nie zależy Wam na czasie, to polecam przeglądać czasem gazetki reklamowe, bo tego typu rzeczy lubią co jakiś czas wracać, a jeżeli chcecie coś na już to rozejrzałabym się po marketach budowlanych czy zwykłyh sklepach z asortymentem do wnętrz i szukała na działach kuchennych właśnie.
Paletka magnetyczna z Inglota
Kolejna rzecz, o którą zawsze jest sporo pytań. Bambusowa paletka magnetyczna cały czas jest dostępna (klik) i mieści w sobie 8 cieni okrągłych (rozmiar starych Inglotów, GlamShop, Nabla czy Kobo).
Kolory cieni pojedyńczych
Gromadka którą sobie skomponowałam to aktualnie 7 cieni marki GlamShop (Matowy Cielak, Zimna Czekolada, turbopigment Złotówka, Różowe Złoto, Czekoladowa Róża, Bakłażan i Oberżyna) oraz jeden cień marki Inglot (368 Matte).
Złote lusterko z marmurową podkładką
Za każdym razem wzbudza zainteresowanie i wcale mnie to nie dziwi, bo sama wzdychałam do niego długie miesiące. Jest ze sklepu Zara Home i teraz znów jest dostępne.
Stojak na pędzle
To nic innego jak jedna z doniczek (dostępne są w ducecie, ta jest mniejsza) marki Umbra.
Bardzo jestem ciekawa jak to wygląda u Was - macie toaletki z prawdziwego zdarzenia czy raczej mulifunkcyjny mebel tak jak u mnie? No i koniecznie dajcie znać czy też lubicie sprzątać w swoich makijażowych zakamarkach!